poniedziałek, 27 lipca 2015

Poniedziałek

Nie zacznę pisać jakim strasznym dniem jest poniedziałek. Aczkolwiek odkąd skończyłam szkołę, poczułam ogromną ulgę, że nie muszę więcej ich tak przeżywać.
Do szkoły chodziłam jedynie po to, żeby ją zdać. Nie przepadałam za ludźmi z klasy ani za nauczycielami. Broń Boże, nie jestem żadnym odludkiem, po prostu od zawsze wydaje mi się, że jest ponad innymi. Nie jestem również zbyt pewna siebie, ani głupia.. Dziwne.
Pamiętam szkołę podstawową.
W momencie gdy ja prowadziłam swego rodzaju handel karteczkami, innym dziewczynkom zależało jedynie na tych śliskich, brokatowych. Ach, te naiwne dziewczynki. To dzięki nim miałam 4 pełne segregatory (w tym jeden mały i duży osobno na czarodziejki Witch) Byłam najbardziej zaopatrzoną w karteczki dziewczynką w klasie! Nie afiszowałam się z tym.
Tak jest do teraz.
Założę się, że nikt nie jest tak bogaty w dostarczane uczucia jak ja. Niech to mi ktoś wreszcie zazdrości! Jestem na stażu w redakcji, mogłabym robić to co zawsze uwielbiałam - pisać - a tego nie robię, mam przydzielone inne zajęcie.. Rozumiesz? Obłęd za obłędem. Wydaje się, że poszło tak łatwo. Naprawdę trzeba popracować nad sobą i swoją przyszłością.
I nie dzieci, nie powiem "UCZCIE SIĘ!". Każdy jest kowalem swojego losu, nie trzeba mieć papierka na to, że jest się inteligentnym i zaradnym. Pozdrawiam Magdę



Dzięki Magdo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz